Rozmowa z Krzysztofem Jacuńskim, CEO OriginWay Longevity Living
Chciałabym dzisiaj porozmawiać o pańskiej nowej spółce, OriginWay Longevity Living, której planowana działalność bardzo mnie zainteresowała i skłoniła do zaproponowania tego wywiadu. Na wstępie chciałabym zapytać o nazwę OriginWay i drzewko w logotypie, pojawiające się w kontekście innych spółek, bo przyznam, że jestem nieco skonfundowana.
Krzysztof Jacuński: Zacznę może od Origin Way Active Lifestyle Communities – kanadyjskiej spółki prowadzonej od kilkudziesięciu lat przez mojego wspólnika i przyjaciela, Neila Prashada. Po uzyskaniu dyplomu architekta na Harvardzie wraz z kilkoma kolegami założył on firmę Amica, która wkrótce stała się jednym z największych w Ameryce Północnej operatorów domów opieki senioralnej. Po kilku latach Neil postanowił działać samodzielnie. Na początek kupił i zmodernizował bankrutujący obiekt opieki o nazwie Origin – stąd wspomniana nazwa.
Dzisiaj Origin jest jedną z najlepiej ocenianych firm w tym sektorze w Kanadzie. Gdy zdecydowałem się rozpocząć podobną działalność w Polsce, spośród kilku zagranicznych firm, które planowały wówczas wejście na nasz rynek, wybrałem właśnie Origin. Nie tylko dlatego, że od prawie 40 lat mieszkam w Kanadzie, więc współpraca z kanadyjską firmą wydawała się bardziej uzasadniona. Już od pierwszego spotkania z Neilem wiedziałem, że jest osobą i reprezentuje firmę, z którymi chciałbym związać się wspólnymi przedsięwzięciami.
Dlaczego?
Neil to niezwykle ciekawa postać. Wychowywany przez ojca buddystę z Indii i matkę katoliczkę z Portugalii, łączy w sobie to, co najlepsze z obu tych tradycji: spokój, empatię, uczciwość i głębokie spojrzenie na życie. Jego matka przez całe życie była pielęgniarką pracującą w obiektach opieki, w tym paliatywnej. Sądzę, że to właśnie ona wpoiła Neilowi chęć pomagania innym.
Założyliście w Polsce spółkę Origin Polska?
Tak, spółka została zarejestrowana w 2013 roku. Nasz pierwszy obiekt powstał na podstawie moich szkiców, będących wynikiem wielomiesięcznego studiowania architektury terapeutycznej. Należę bowiem do zwolenników teorii, że przestrzeń, w jakiej żyjemy, jest jednym z najważniejszych elementów wspierających nasze zdrowie. Pierwotnie planowaliśmy zająć się wyłącznie opieką nad osobami z chorobą Alzheimera.
Ale pierwszy pana obiekt, Centrum Origin Otwock, to przede wszystkim rehabilitacja.
Tak – to był wymóg rynku. Zapotrzebowanie na nowoczesną, kompleksową rehabilitację ciężkich problemów, głównie neurologicznych, było i nadal jest w Polsce ogromne. Obiekt Centrum Origin w Otwocku jest podzielony na siedem niezależnych przestrzeni, zwanych klastrami. Obecnie tylko dwa z nich są przeznaczone dla osób z demencją. W tej chwili obiekt zapewnia pobyt 130 pacjentom, ale lada dzień rozpoczniemy jego dalszą rozbudowę.
Rozumiem, że wciąż działa pan w branży rehabilitacyjnej?
Wraz z nowym partnerem, LNA Santé, w lutym 2022 roku założyliśmy wspólną spółkę LNA Santé Origin, wykupiliśmy wszystkich inwestorów i teraz to ta spółka, w miejsce Origin Polska, prowadzi nasze obiekty. Jestem w niej prezesem zarządu. Nad sprawami operacyjnymi czuwa doskonały zespół specjalistów, dodatkowo przeszkolonych we Francji.
W internecie pojawiają się informacje o kompleksie w Mechelinkach i wynika z nich, że to również pańskie dzieło.
Po sukcesie w rehabilitacji chciałem kontynuować swoje zainteresowanie zdrowym trybem życia, a przede wszystkim prewencją chorób. Od lat pragnąłem stworzyć kompleks dedykowany właśnie tym celom.
Znalazłem doskonałą działkę w Mechelinkach pod Gdynią – na wzgórzu, kilkaset metrów od plaży, ze wspaniałym widokiem na Zatokę Gdańską. Tam, według mojej koncepcji, powstał kompleks, który nazwałem ReVital. W jego skład wszedł mój pierwszy obiekt oferujący mieszkania serwisowane. Projekt powstał dzięki finansowaniu zorganizowanemu przez Origin Investments, spółkę, którą założyłem w celu organizowania finansowania. Nie jestem już z nią związany, a inwestycja w Mechelinkach jest obecnie prowadzona bez mojego udziału.
Powołuje pan teraz nową spółkę, OriginWay. Proszę nam opowiedzieć o tej koncepcji.
Bardzo chętnie, bo od lat fascynuje mnie prewencja chorób oraz prozdrowotnie projektowane i prowadzone środowisko zamieszkania. OriginWay Longevity Living to spółka, która ma realizować właśnie te cele.
Longevity stało się modnym słowem.
Niestety tak, i jest już nieco wyświechtane. W wyniku panującego od kilku lat trendu firm oferujących długowieczność, bo tak możemy przetłumaczyć to słowo, przybyło jak grzybów po deszczu.
To kolejny rozdział w historii ewolucji oferty z branży usług prozdrowotnych. Zaczęło się od przyhotelowych siłowni, które z czasem przekształciły się w rozbudowane przestrzenie fitness. Później, po dodaniu rozmaitych usług relaksacyjnych, zaczęto określać je mianem SPA. W kolejnym etapie rozwoju dodano dalsze usługi o zabarwieniu medycznym i tak powstały Medical SPA, które teraz stały się centrami albo klinikami longevity.
Jak pan je ocenia?
Jeśli chodzi o usługi związane z relaksem i odpoczynkiem, oferta niektórych firm jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Moim zdaniem jednak wielu z nich daleko do spełnienia wymogów prawdziwej oferty długowieczności w zdrowiu.
Na świecie istnieje kilka znanych klinik, które zdecydowanie wyróżniają się jakością i rzetelnością usług opartych na badaniach naukowych oraz nowoczesnej medycynie. Niestety jest ich niewiele i uważam, że przeważająca część ofert spod znaku longevity ma niewiele wspólnego z długim życiem w zdrowiu. Bardzo często podstawowym celem oferowanych usług jest drenaż naszych portfeli. Zdarza się też, że proponowane zabiegi nie tylko nie pomagają, ale stosowane na dłuższą metę mogą wręcz zaszkodzić.
To niepokojące.
Niestety tak. Przedsiębiorcy chcą szybko się wzbogacić, wykorzystując duży popyt i małą podaż, a robią to bez oparcia w wymaganej wiedzy, ponieważ jej zdobycie jest trudne i kosztowne. Powstają więc miejsca, które tylko z nazwy mają związek z medycznym longevity.
Mam więc dwa zasadnicze pytania. Na czym polega istota tego popytu oraz – co najważniejsze – jak pana spółka ma gwarantować, że oferowane usługi będą rzetelne i oparte na wiedzy medycznej?
Zacznę od popytu. Statystyki pokazują, że liczba przypadków poważnych chorób systematycznie rośnie. Nie jest to, jak twierdzą niektórzy, wyłącznie wynik coraz lepszej diagnostyki, lecz także efekt złej jakości środowiska, w jakim żyjemy, oraz szkodliwego stylu życia. Choroby onkologiczne i kardiologiczne zaczynają pojawiać się wśród coraz młodszej części populacji. Mediana wieku występowania udarów mózgu, która do tej pory wynosiła 70 lat, od lat systematycznie się obniża. Udary występują u coraz młodszych osób, nawet u 30-latków. To samo dotyczy raka jelita grubego, żołądka, piersi, płuc i trzustki – schorzenia te są coraz częstsze u ludzi młodych, nawet nastolatków.
Ten przerażający trend jest spowodowany czynnikami środowiskowymi, takimi jak zanieczyszczone powietrze, chemikalia w naszych ubraniach i wszechobecne środki zapachowe, zła dieta, otyłość, lawina mikroplastiku zdolnego do przekraczania bariery krew–mózg oraz brak aktywności fizycznej. Rosnąca liczba chorób i niepełnosprawności wywiera olbrzymią presję na system opieki zdrowotnej, który coraz częściej po prostu sobie z tym wzrostem nie radzi, szczególnie na poziomie podstawowym. Widzę to wszędzie, nawet w bogatej Kanadzie, gdzie szpitale są na bardzo wysokim poziomie, ale na pierwszą wizytę u specjalisty czeka się niekiedy miesiącami.
Nikt z nas nie chce znaleźć się w szpitalu, nikt nie chce spędzić emerytury w obiekcie opieki pielęgniarskiej i nikt nie chce patrzeć na choroby naszych dzieci oraz wnuków. To kreuje stale rosnący popyt na prewencję chorób, zdrowy tryb życia i mieszkanie w prozdrowotnym środowisku. Nie mamy innej możliwości obrony niż zacząć samodzielnie intensywnie o siebie dbać i starać się nie dopuścić do rozwoju chorób. Chcemy żyć nie tylko coraz dłużej, ale też coraz zdrowiej.
W odpowiedzi na ten trend rynek prewencji chorób, suplementów, dietetyki i fitness rośnie na całym świecie lawinowo i ten wzrost będzie kontynuowany.
Teraz wrócę do pytania o gwarancję, że nasza spółka będzie oferowała wyłącznie sprawdzone i medycznie udowodnione rozwiązania. Jest to podstawa naszego działania, ponieważ spółka OriginWay Longevity Living ma na trwałe wejść do systemu ochrony zdrowia i chce być w nim liderem w obszarze prewencji oraz synonimem zdrowej długowieczności. Nie będziemy szli na skróty, oferowali modnych, ale mało prozdrowotnych usług ani niesprawdzonych rozwiązań. W związku z tym nawiązaliśmy współpracę z wybitnymi specjalistami, naukowcami i lekarzami.
Kiedy zobaczymy ofertę OriginWay?
Chcielibyśmy być gotowi w ciągu najbliższych trzech, czterech miesięcy.
Jak ma wyglądać dostarczanie tych usług?
Przewidujemy cztery ścieżki klienta. Wszystkie mają swój początek w diagnostyce, ale różnią się sposobem implementacji programów.
Jeśli klientem będzie osoba mieszkająca w obiekcie mieszkań serwisowanych prowadzonym przez OLL, będzie mogła korzystać na miejscu z różnego rodzaju programów aktywizujących, odpowiedniego wyżywienia i zabiegów. Osoba spoza obiektu będzie mogła wykupić abonament, a my zorganizujemy jej możliwość korzystania z odpowiednich programów, również za pośrednictwem specjalnej aplikacji na telefon lub tablet.
Będziemy również uruchamiali nasze kliniki longevity z zapleczem fitness. Pierwsza najprawdopodobniej powstanie w budowanym obecnie kompleksie w Krakowie – szczegóły podamy wkrótce.
Będziemy też organizowali stałe turnusy pobytowe w wybranych hotelach i pensjonatach. Jest to program uzupełniający, którego celem jest edukacja, a jednocześnie intensywne wdrożenie klientki lub klienta w przygotowany indywidualnie program. Rozpoczęliśmy wstępne rozmowy z właścicielami obiektów, którzy chcą zwiększyć frekwencję i ograniczyć sezonowość swoich obecnych ofert.
A kiedy pojawią się pierwsze oferty mieszkań serwisowanych?
Intensywnie pracujemy nad tym z deweloperami, którzy albo już budują, albo planują budowę takich obiektów. Trudność polega na tym, że chcemy, aby nasze mieszkania były zlokalizowane w prozdrowotnym środowisku: wolnym od zanieczyszczeń i toksyn, sprzyjającym zdrowiu fizycznemu oraz psychicznemu.
A co pan rozumie przez dobrą lokalizację?
Poza wymogami określonymi powyżej nie może być to miejsce na pustkowiu, ponieważ mieszkańcy chcą uczestniczyć w codziennym życiu miejskim. Mówię o tym dlatego, że dostaję bardzo wiele ofert w pięknych lokalizacjach, niestety trudno dostępnych i odizolowanych od cywilizacji.
Takie miejsca mogą być atrakcyjne, ale tylko na krótkie pobyty. Każdy z nas potrzebuje wyciszenia od czasu do czasu, ale temu mają służyć turnusy longevity.